Opowiedz Waszą historię
Imię, relacja, okazja, historia, anegdoty, wasze żarty. Im więcej konkretu, tym bardziej tekst będzie brzmiał jak o tej jednej osobie.
≈ 4 minPowiedz nam o niej — mama z lat 80, kiedy miała 30 i ty miałaś 5, jej dzisiejsze 8 lat na emeryturze (wnuki dorosłe, prawnuk na drodze), drobiazgi które tylko ty pamiętasz. Spersonalizowana ballada akustyczna, folk albo pop ballada po polsku. Od dorosłej córki, od dorosłego syna, od dziecka z własną dorosłą rodziną. Gotowy MP3 w 5 minut.
↻ Pierwsza wersja nie chwyci → robimy następną. Bez dopłaty.
Personalizowana piosenka o konkretnej osobie. AI dostaje Waszą historię i Twoje wybory - i wykonuje. Nie odwrotnie.
Imię, relacja, okazja, historia, anegdoty, wasze żarty. Im więcej konkretu, tym bardziej tekst będzie brzmiał jak o tej jednej osobie.
≈ 4 minOsiem gatunków od ballady, przez rock i disco, po hip-hop. Różne nastroje: wzruszający, zabawny, magiczny, energetyczny. Głos męski albo żeński - twoja decyzja, nie domyślny algorytm.
≈ 30 sekPierwsza wersja gotowa za parę minut. Coś nie pasuje? Podmieniasz linijkę albo prosisz o kolejną wersję z tej samej historii - bez dopłaty.
1–3 minPrzykłady personalizowanych piosenek — każda powstała z historii takiej jak poniżej, w 5 minut.
Mama, lat 70, córka Magda 45 lat, dwoje dorosłych dzieci Antek (23, trzeci rok medycyny w Warszawie) i Maja (27, świeżo urodziła Stasia 3 tygodnie temu — Janina została prababcią). Cztery pokolenia w rodzinie. Magda mieszka w Warszawie, mąż Bartek (47), wspólnie kupili dom pod Warszawą w 2018. Wspomnienie: 1986, Magda miała 5 lat, mama woziła ją na rytmikę na ulicy Madalińskiego we wtorki o 16:00 (po pracy mamy w biurze projektowym). Magda pamięta swoją tunikę z naszywanymi królikami (wełniana, granatowa, mama jej zrobiła sama na maszynie Łucznik). Mama dziś (70) jest 8 lat na emeryturze (przeszła w 2018, po 38 latach w biurze projektowym), opiekowała się wnukami Antkiem i Mają gdy byli mali (Antek w żłobku 2002-2003 babcia, Maja w przedszkolu 2003-2005 babcia). Tata Magdy zmarł w 2021 (zawał, 67 lat) — mama mieszka sama w mieszkaniu na Mokotowie, Magda dzwoni codziennie o 21:00. Powracający dowcip: mama przy każdym pierwszym spotkaniu z Antkiem (dziś 23) przynosiła mu szlafrok („babciowy") — Antek dostał ostatni szlafrok w 8 r.ż. (przerosły go po 8), ale do dziś przy każdej okazji mama mówi „Antek, ja ci szlafrok mam w szafie, zostawiłam dla wnuka". Dziś, gdy Maja urodziła Stasia 3 tygodnie temu, mama wyciągnęła z piwnicy szlafrok 25-letni dla nowego prawnuka. Wewnętrzny żart: maszyna do szycia Łucznik z 1976 wciąż działa, mama na niej szyje proste rzeczy (poszewki, fartuchy). Magda nigdy nie powiedziała mamie wprost „dziękuję" za 45 lat — chce powiedzieć teraz, gdy sama wozi swojego prawnuka.
Magda puściła przy obiedzie urodzinowym u mamy na Mokotowie, była cała rodzina (Magda + Bartek + Maja + Konrad + 3-tygodniowy Staś + Antek). Janina po linijce „pamiętam tysiąc dziewięćset osiemdziesiąty szósty, miałam pięć, ty mnie woziłaś na rytmikę na ulicy Madalińskiego we wtorki, ja w tunice z królikami" wytarła oczy. Maja zapytała „mamo, ja miałam tunikę z królikami też?". Magda odpowiedziała „nie, ale Maja ja mam ją wciąż w piwnicy". Maja wstała, poszła do piwnicy mamy Janiny (gdzie wszystkie ubrania dziecięce leżą w pudełkach), wróciła z tuniką po 35 latach — granatowa, lekko sprana, ale króliki wciąż wyraźne. Założyła Stasiowi (3 tygodnie) zamiast pieluszki. Po linijce „mamo, jesteś prababcią od trzech tygodni — i ja wreszcie wiem, co to znaczy 'cztery pokolenia w jednym roku'" Janina powiedziała tylko „Magda, ja byłam prababcią moją babcią Wandą gdy ona miała 70, ja 5. Pamiętam jej dłonie. Staś też będzie pamiętać moje". Antek (23, na medycynie) powiedział „babciu, ja byłem dziadkiem przy twoim Stasiu — ja widzę, jak ty trzymasz tę pieluszkę". Janina wstała, podeszła do okna, stała 10 minut. Wieczorem Magda zostawiła mamie zdjęcie Stasia w tunice z królikami w ramce na komodzie. Janina następnego dnia wysłała zdjęcie do swojej siostry (78 lat) z podpisem „cztery pokolenia, jedna tunika".
Mama, lat 70, syn Wojciech 48 lat. Wojciech mieszka w Berlinie od 20 lat (lekarz radiolog), żona Joanna, córka Kamila (18, świeżo zdała maturę, idzie na medycynę w Berlinie). Krystyna mieszka sama w mieszkaniu na Pradze w Warszawie (gdzie wychowała Wojciecha sama po śmierci jego ojca w 1984 — Wojciech miał wtedy 6 lat, jego ojciec zawał, 35 lat). Krystyna pracowała wtedy 3 etaty w szpitalu na Pradze (pielęgniarka, pierwsza zmiana 6-14, druga zmiana 14-22 w innym oddziale, trzecia zmiana w soboty na izbie przyjęć) — wieczorami Wojciech siedział u jej mamy (babci Wojciecha). Mama Wojciecha to historia „samotnej mamy po wczesnej stracie", pielęgniarka 38 lat, na emeryturze od 2018 (8 lat). Wspomnienie: 1984, Wojciech miał 6 lat, dzień po pogrzebie taty mama poszła pierwszy raz na trzecią zmianę — Wojciech siedział u babci, mama wracała o 23:00, kładła go spać śpiącego. Wojciech do dziś (48 lat, lekarz radiolog) pamięta zapach jej fartucha pielęgniarskiego (kobieca, jodła). Dziś Wojciech wraca do mamy 4 razy w roku (święta, wakacje, urodziny mamy, jeszcze jedna okazja). Powracający dowcip: mama mówi „Wojtek, kiedy przyjedziesz?", Wojciech odpowiada „za 3 tygodnie", przyjeżdża za 6. Mama nigdy nie skarży się. Kamila (córka Wojciecha) idzie w 2026 na medycynę — Wojciech pierwszy raz uświadomił sobie, że jego córka idzie do tego samego zawodu co jego matka. W sierpniu 2026 Krystyna pierwszy raz w życiu poleci do Berlina (Wojciech zarezerwował bilet — pierwszy lot w jej życiu w wieku 70). Krzysiek (kuzyn Wojciecha, syn jego ciotki) zmarł w 2024 (rak, 60 lat) — Krystyna była na pogrzebie pierwsza w komplecie z rodziny.
Wojciech wysłał linkiem rano w dniu urodzin z Berlina. Krystyna odsłuchała w mieszkaniu na Pradze sama, w słuchawkach przy oknie. Po linijce „pamiętam tysiąc dziewięćset osiemdziesiąty czwarty, miałem sześć, ty pracowałaś trzy etaty w szpitalu po pracy mojego ojca, ja siedziałem u babci wieczorami" siedziała 25 minut bez ruchu. Zadzwoniła do Wojciecha o 11: „Wojtek, ty pamiętasz, że ja miałam trzy zmiany?". Wojciech odpowiedział „mamo, ja pamiętam wszystko — zapach twojego fartucha, jodły, gdy mnie kładłaś o 23 śpiącego". Krystyna powiedziała tylko „Wojtek, ja myślałam że ty nie pamiętasz nic, bo miałeś sześć". Wojciech: „mamo, lekarze pamiętają zapach z dzieciństwa lepiej niż twarze. Kamila pewnie też będzie pamiętać mój fartuch". Po linijce „przylatuję do ciebie cztery razy w roku — i to jest za mało, ale jest" Krystyna powiedziała „Wojtek, cztery razy w roku to więcej niż ja widywałam moją mamę po wyprowadzce w 1965. Wystarczy". Wojciech zaczął płakać po cichu po raz pierwszy od pogrzebu jego ojca (Wojciech miał wtedy 6 lat — pierwszy raz przy mamie głośno). W sierpniu Krystyna leci do Berlina pierwszy raz — Kamila (wnuczka, 18) odbierze ją z lotniska Tegel.
Mama, lat 70, córka Anna 42 lat, jej mąż Michał (44), wnuki Filip (19, drugi rok inżynierki Politechniki Warszawskiej) i Hania (16, klasa licealna, przed maturą za 2 lata). Anna i Michał zamawiają piosenkę w imieniu wnuków — Filip i Hania też dodają swoje (Filip pisze rok 2011 mamie, Hania pisze o nauce kuchni z babcią). Wioletta jest 8 lat na emeryturze (była nauczycielką polskiego w liceum w Warszawie, 33 lata pracy). Wspomnienie wnuków: lato 2011, Hel (rezydencja „Pod Dianą", pokój 12 — od 2011 stała baza rodziny), Filip miał wtedy 4 lata, Hania 1 rok. Babcia Wioletta uczyła Filipa zbierać maliny rano w lesie (godzina 6:30, las pusty), wieczorem piekła naleśniki z tymi malinami. Filip dziś (19, na inżynierce) wraca do tego wspomnienia gdy gotuje w akademiku — pierwszy raz w listopadzie 2025 zapiekł naleśniki dla swojego współlokatora i powiedział „babcia mnie nauczyła w 2011". Hania (16) mówi od 2024 „babcia, ja chcę być nauczycielką jak ty" — babcia uczy ją gramatyki polskiej raz w tygodniu w sobotę (Hania ma maturę z polskiego za 2 lata). Tata Anny (mąż Wioletty) zmarł w 2017 (rak żołądka, 65 lat), Wioletta mieszka sama w mieszkaniu w Wilanowie. Anna chce powiedzieć mamie, że jej rola babci dla Filipa i Hani jest dla nich tak głęboka, jak rola Wioletty samej dla Anny.
Anna i Michał puścili przy obiedzie urodzinowym, Filip i Hania siedzieli przy stole obok babci. Wioletta po linijce „pamiętamy lato dwa tysiące jedenastego, Hel, ty piekłaś nam naleśniki z malinami zebranymi przez Filipa rano" Filip krzyknął „BABCIA, JA ZBIERAŁEM TE MALINY!". Hania powiedziała „babcia, ja mam ten pierwszy ząbek z 2011, mama mi mówiła". Po linijce „Hania mówi 'babcia, ja chcę być nauczycielką jak ty'" Hania spojrzała na babcię — Wioletta wytarła oczy. „Hania, ja od 33 lat uczyłam młode dziewczyny, że pierwsza nauczycielka to ich własna mama. Ty chcesz być, jak ja chciałam". Po „babcia 70 to babcia, która zostawia odgłosy patelni w pamięci na 30 lat do przodu" Filip powiedział „babciu, ja w listopadzie u współlokatora zapiekłem naleśniki — pierwszy raz powiedziałem komuś 'babcia mnie nauczyła w 2011'". Wioletta wstała, podeszła do kuchni, wzięła patelnię (tę samą żelazną z 2010), pokazała Filipowi i Hani — „dzieci, ta patelnia idzie wam w testamencie. Filip pierwszy, Hania druga. Ja chcę, żeby ta patelnia jeszcze 30 lat służyła". Wieczorem Anna pokazała mamie zdjęcie patelni z 2011 (Filip 4 lata na Helu) — Wioletta zachowała na komodzie.
Niżej najczęstsze elementy, które dorosłe dzieci 40-50 lat opowiadają nam o 70-letnich mamach. Mama 70-letnia reaguje na rzeczy, których nigdy nie usłyszała wprost przez 45 lat. Wybierz 3–4 z listy.
Mama woziła cię na rytmikę na ulicy Madalińskiego we wtorki o 16:00 w 1986 (ty w tunice z królikami uszytej przez nią na Łuczniku — wełnianej granatowej), mama pracowała 3 etaty w szpitalu po śmierci taty w 1984 (ty u babci wieczorami, pamiętasz zapach jej fartucha pielęgniarskiego jak jodły), mama uczyła cię zbierać maliny w lesie na Helu o 6:30 rano w 1989. Konkretny rok, konkretne miejsce, jeden detal (zapach, ubranie, sprzęt, jej manieryzm). Mama myśli, że nie pamiętasz tych szczegółów — dla niej dowód, że 45 lat zostało.
„Antek (23) na trzecim roku medycyny — jak ty wtedy gdy miałaś go w wieku 21". „Maja (27) urodziła Stasia 3 tygodnie temu — ty jesteś prababcią". „Kamila (18) idzie na medycynę w Berlinie — jak ty 38 lat temu pielęgniarka". „Filip (19) zapiekł u współlokatora naleśniki, powiedział 'babcia mnie nauczyła w 2011'". 70-letnia mama słyszy: dziecko jest dorosłe, jej wnuki też, ślad mamy zostaje w trzecim pokoleniu. Pierwszy raz dorosłe dziecko (40-50) świadomie widzi tę kontynuację.
Świeża emerytka 8 lat (po 38 latach w szpitalu/biurze/szkole), mieszka sama na Mokotowie/Pradze/Wilanowie po śmierci taty 4 lata temu, czyta audiobooki Tokarczuk w słuchawkach od 2018, w sierpniu pierwszy lot w jej życiu do syna w Berlinie (Wojciech zarezerwował bilet), pierwsza prawnuczka 3 tygodnie temu, wyciągnęła szlafrok 25-letni z piwnicy. 70-tka to wiek, gdy mama wreszcie robi coś świeżego — wpisz konkret.
Maszyna Łucznik z 1976 wciąż działa, mama szyje proste rzeczy (poszewki, fartuchy). „Babciowy szlafrok" — mama przy każdym spotkaniu z wnukiem przynosiła szlafrok („Antek, ja ci szlafrok mam w szafie zostawiłam dla wnuka") — Antek dostał ostatni w 8 r.ż. (przerosły go), dziś Maja dostała 25-letni dla prawnuka Stasia. Patelnia żelazna z 2010 do naleśników z malinami — pokazuje wnukom „idzie wam w testamencie". Telefon do mamy codziennie 21:00 (od śmierci taty). Po 45 latach to są te małe rzeczy, które dowodzą że piosenka jest naprawdę o niej.
Tata zmarł w 1984 (mama Wojciecha 6 lat, mama poszła na 3 etaty w szpitalu — fundament jej tożsamości). Tata zmarł w 2021 (mama Magdy mieszka sama na Mokotowie 4 lata, telefon codziennie 21:00). Tata zmarł w 2017 (mama Anny w Wilanowie, rak żołądka 65 lat). 70-tka mamy prawie zawsze wypada w cieniu śmierci taty — wpisz to wprost (data, okoliczność), nie unikaj. „Mama mieszka sama na Pradze gdzie wychowała mnie sama po tacie" to silniejsza linijka niż 10 ogólników.
„Mamo, jesteś prababcią od trzech tygodni — i ja wreszcie wiem co to 'cztery pokolenia w jednym roku'". „Cztery razy w roku do Berlina to za mało, ale jest". „Ta patelnia idzie wam w testamencie — chcę, żeby służyła jeszcze 30 lat". „Lekarze pamiętają zapach z dzieciństwa lepiej niż twarze". W piosence wolno to powiedzieć — przy obiedzie 45-letnia córka tego nie ułoży. AI rozegra to subtelniej.
70-letnie mamy najczęściej dostają piosenkę przy obiedzie rodzinnym po torcie (gdy są dorosłe wnuki + świeży prawnuk) albo wysłaną linkiem rano (gdy syn mieszka 20 lat w Berlinie). Stąd:
Najlepiej. Dorosłe dziecko 45-50 ma czas potwierdzić daty wspomnień z rodzeństwem („mama woziła w 1986 czy 1987? Na Madalińskiego czy Puławskiej?"). Druga wersja rano, dzień zapasu.
Standard. 15 minut opowieści w domu + druga wersja dla pewności. Mama nie zauważy.
Wystarczy. Opowieść przy kawie, link wysłany do mamy o 8 (mama już od 6:30 jest na nogach). Odsłucha sama w mieszkaniu przy oknie w słuchawkach.
Działa. 5 minut opowieści, nagranie 2 minuty. Pierwsza próba musi trafić — dorosłe wnuki już rezerwują parking, prawnuk śpi w nosidełku.
Siedemdziesięcioletnia mama dorosłego dziecka w wieku 40-50 lat to odbiorca, dla którego personalizowana piosenka działa silniej niż większość klasycznych prezentów — bo trafia w miejsce, którego klasyczne prezenty (perfumy, biżuteria, kwiaty) odbywały się już po 15 razy. 70-tka mamy zbiega się z momentem, w którym dziecko (najczęściej 42-48-letnie) ma już własne dorosłe dzieci 18-25, świeżego prawnuka lub na drodze, sam wozi wnuki do dziadka — i pierwszy raz w pełni rozumie, że mama nigdy mu wprost nie powiedziała ile to kosztowało prowadzić 3 etaty w szpitalu po śmierci taty w 1984. Jednocześnie sama mama jest 8 lat na emeryturze (lub 5-10 — okresem ustabilizowanym), mieszka sama po śmierci taty 4-7 lat temu, w sierpniu pierwszy lot w jej życiu do syna w Berlinie, świeża prababcia 3 tygodnie temu (wyciągnęła szlafrok 25-letni z piwnicy). Te dwie linie spotykają się w jednej piosence: dorosłe dziecko mówi „jesteś prababcią od trzech tygodni, i ja wreszcie wiem co to 'cztery pokolenia w jednym roku'" — czego mama nigdy nie usłyszała wprost przez 45 lat.
Personalizowana piosenka dla mamy na 70. urodziny to nagranie z imieniem solenizantki, imionami jej dorosłych dzieci, dorosłych wnuków i świeżego prawnuka, 3-4 konkretnymi scenami z 45 lat waszego życia, gotowe w 5 minut po tym, jak nam o niej opowiesz. Inne niż piosenka dla 60-letniej mamy — bo mamy nie obchodzi „dziecko 35 z 7-latkiem sam wozi w środy", tylko „dziecko 45 z dorosłymi dziećmi 23+ i świeżym prawnukiem 3 tygodnie". Inna niż piosenka dla 80-letniej mamy — bo 70-tka to wciąż „mama z czasem, świeża prababcia, pierwsza w życiu wakacja do syna w Berlinie", nie „mama z problemami pamięci, codzienna pielęgniarka". 70-tka mamy to moment „cztery pokolenia razem" — i piosenka to często pierwsza okazja, kiedy dorosłe dziecko mówi „dziękuję" przez metaforę tuniki z królikami z Łucznika 1986 — której mama nigdy nie usłyszała wprost.
70-tka mamy to nie 60-tka i nie 80-tka. 60-tka mamy to moment, gdy dziecko 35 sam wozi 7-latka w środy po pracy. 70-tka mamy to moment, gdy dziecko 45 ma dorosłe dzieci 23+ — czasem już własne dziecko (jej świeżego prawnuka 3 tygodnie temu). Pierwszy raz dziecko świadomie patrzy na „cztery pokolenia w jednym roku" — mama (70), ja (45), córka (27), prawnuk (3 tygodnie). Jednocześnie mama mieszka sama (tata zmarł 4-7 lat temu — zawał, rak, niespodziewanie albo po latach choroby), jest 8 lat na emeryturze (po 38 latach w szpitalu/biurze/szkole), czyta audiobooki w słuchawkach przy oknie, świeża prababcia — wyciągnęła szlafrok 25-letni z piwnicy dla nowego prawnuka, telefon do córki codziennie 21:00 (od śmierci taty). 70-tka mamy to wąskie okno: dziecko już wreszcie rozumie, mama jeszcze pełna formy, świeży prawnuk ją odmłodził w środku. Piosenka łapie to wszystko w jeden tekst, którego mama nigdy nie usłyszała wprost — bo dziecko 45-letnie wreszcie znalazło słowa.
Wasza historia ma trzy najczęstsze warianty. Od dorosłej córki ze świeżym prawnukiem (43-47 lat). Najczęstszy scenariusz: 45-letnia Magda z 27-letnią córką Mają i 3-tygodniowym Stasiem. Wpisz: wspomnienie z 1986 (mama woziła na rytmikę na Madalińskiego we wtorki, tunika z królikami z Łucznika), twoja dorosła rzeczywistość (Antek 23 na medycynie, Maja 27 urodziła Stasia 3 tygodnie temu), mama jako świeża prababcia (wyciągnęła szlafrok 25-letni dla prawnuka), tata zmarł w 2021 (telefon codziennie 21:00), jedno zdanie wprost. Od dorosłego syna w Berlinie 20 lat (46-50 lat). Lekarz, mama wychowała sama po śmierci taty w 1984. Wpisz: wspomnienie z 1984 (mama na 3 etatach w szpitalu, ty u babci wieczorami, zapach jej fartucha jak jodły), twoja dorosła rzeczywistość (Kamila 18 idzie na medycynę jak babcia 38 lat temu), mama dziś (mieszka sama na Pradze, w sierpniu pierwszy lot do Berlina), jedno zdanie wprost. Od córki z mężem w imieniu dorosłych wnuków (40-45 lat). Filip 19 inżynierka, Hania 16 chce być nauczycielką jak babcia. Wpisz: wspomnienie wnuków (Hel 2011, naleśniki z malinami zebranymi przez 4-letniego Filipa), dziś (Filip zapiekł u współlokatora „babcia mnie nauczyła w 2011", Hania uczy się polskiego z babcią w soboty), babcia daje patelnię w testamencie wnukom.
Trzy najczęściej trafiające. Ballada akustyczna — klasyk dla 70-tki mamy, gitara plus wokal, brzmi dorośle, dobry przy obiedzie rodzinnym po torcie albo wysłany linkiem rano; dla mam słuchających Anny Marii Jopek, Hanny Banaszak, Edyty Geppert, Stanisława Soyki, Maryli Rodowicz, Czesława Niemena. Folk akustyczny — intymny, polski, ciepły, idealny gdy mama mieszka sama po śmierci taty i odsłuchuje w słuchawkach przy oknie; dla mam słuchających Brodki, Hanny Banaszak, Krystyny Prońko, Renaty Przemyk. Pop ballada — gdy mama jest świeżą prababcią i wnuki dorosłe 18-25 są przy stole, lżejsza, brzmi dobrze na obiad rodzinny; dla mam słuchających współcześnie Sanah, Pawła Domagały (bo wnuki/prawnuki puszczają w aucie). Druga wersja w innym gatunku w cenie pierwszej.
Bez ściemy.
Daj jej tekst, który ona pokaże siostrze starszej (78 lat) zdjęciem z podpisem „cztery pokolenia, jedna tunika". 70-tka mamy to wiek, w którym klasyczne prezenty (perfumy, biżuteria, weekend SPA) odbywały się już po 15 razy. Piosenka z konkretem z 1984-1990 (mama woziła cię na rytmikę na Madalińskiego w tunice z królikami z Łucznika, mama pracowała 3 etaty w szpitalu po śmierci taty, mama uczyła zbierać maliny na Helu) + tym, co dziś dzieje się w jej życiu (8 lat na emeryturze, świeża prababcia, mieszka sama na Mokotowie po śmierci taty 4 lata temu, twoje dzieci dorosłe poszły na medycynę jak mama) + jedno zdanie wprost — to często pierwszy raz, kiedy mama słyszy w jednym tekście, że jej 45 lat z tobą zostało w pamięci do najmniejszego szczegółu.
Nie pomijaj taty — wpisz go jako fundament, na którym opiera się piosenka. 70-tka mamy bardzo często wypada w roku, gdy tata zmarł 4-7 lat temu (zawał, rak, niespodziewanie albo po latach choroby). Pomijanie taty jest gorsze niż jego nazwanie — bo mama słyszy ciszę. Napisz nam: „mama mieszka sama po śmierci taty w 2021, dzwonię codziennie wieczorem o 21:00". W mama pracowała 3 etaty w szpitalu po śmierci taty w 1984 — to jest fundament jej całej historii, jej życiowej tożsamości. Często mama po piosence pierwszy raz rozmawia o tacie nie z perspektywy „już go nie ma 4 lata", ale „pamiętam jeszcze 1984".
Cztery konkrety wystarczą. Scena z 1980-1990 (kiedy mama miała 24-34, ty miałaś 0-10 — mama woziła na rytmikę na Madalińskiego o 16:00 we wtorek, tunika z królikami uszytą na Łuczniku, mama pracowała 3 etaty w szpitalu po śmierci taty 1984, mama uczyła zbierać maliny w lesie na Helu o 6:30 rano). Mama dziś (8 lat na emeryturze po 38 latach w szpitalu/biurze, mieszka sama po śmierci taty 4 lata temu, w sierpniu pierwszy lot w życiu do syna w Berlinie). Dorosłe wnuki lub prawnuki (twoje dzieci dorosłe poszły w jej zawód — medycyna, nauczycielstwo, twoja córka urodziła pierwszego prawnuka 3 tygodnie temu, mama wyciągnęła szlafrok 25-letni dla nowego prawnuka). Jedno zdanie wprost — „jesteś prababcią od trzech tygodni — i ja wreszcie wiem co to 'cztery pokolenia w jednym roku'", „cztery razy w roku to za mało, ale jest", „ta patelnia idzie wam w testamencie".
Ballada akustyczna (klasyk dla 70-tki, gitara plus wokal, dla mam słuchających Anny Marii Jopek, Hanny Banaszak, Edyty Geppert, Stanisława Soyki, Maryli Rodowicz, Czesława Niemena), folk akustyczny (intymny, polski, idealny gdy mama mieszka sama po śmierci taty i odsłuchuje w słuchawkach przy oknie; dla mam słuchających Brodki, Hanny Banaszak, Krystyny Prońko), pop ballada (gdy mama jest świeżą prababcią i wnuki dorosłe są przy obiedzie, lżejsza, brzmi dobrze na obiad rodzinny; dla mam słuchających współcześnie Sanah, Pawła Domagały — bo wnuki/prawnuki puszczają w aucie). Druga wersja w innym gatunku w cenie pierwszej.
Trzy najczęstsze ścieżki. Przy obiedzie rodzinnym po torcie — najsilniej, gdy są dorosłe wnuki + świeży prawnuk (wnuk powie „babciu, ja byłem dziadkiem przy twoim Stasiu", wnuczka pójdzie do piwnicy po tunikę z 1986). Wysłana linkiem rano (jeśli syn mieszka 20 lat w Berlinie) — mama odsłucha sama w mieszkaniu na Pradze przy oknie, w słuchawkach, zadzwoni w 30 minut. Wieczorem w cztery oczy z dorosłą córką (gdy mama mieszka sama po śmierci taty 4 lata temu) — najgłębiej, mama może odsłuchać 5 razy z rzędu, pierwszy raz mówiąc o tacie z perspektywy „pamiętam jeszcze 1984". 70-latki najczęściej odtwarzają piosenkę 30-50 razy w pierwszym miesiącu, puszczają siostrze, koleżankom z dawnej pracy, sąsiadce w windzie.
79 zł za piosenkę — jednorazowa płatność, bez subskrypcji, bez pakietów. W cenie: Wasza historia, tekst po polsku napisany przez AI, prawdziwy wokal z muzyką, gotowy MP3 do pobrania. Pierwsza wersja nie chwyci? Edytujesz linijki ręcznie albo prosisz AI o poprawkę i generujesz nową — bez dopłaty. Możesz zamówić tyle piosenek, ile chcesz; każda kolejna to nowe 79 zł, bez ukrytych kosztów.
Ta sama okazja, inny odbiorca — kliknij, by zobaczyć dopasowaną wersję.
Krótki brief, 5 minut czekania, gotowy MP3 do puszczenia przy torcie.